Robert Kubica po raz kolejny udowodnił, że rajdowe rzemiosło ma głęboko zapisane w swoim DNA. Polski kierowca zasiadł za kierownicą swojej prywatnej maszyny WRC i dał niesamowity popis umiejętności na włoskim torze testowym.
Choć Robert na co dzień rywalizuje w długodystansowych mistrzostwach świata FIA WEC za sterami hipersamochodu Ferrari, stara miłość najwyraźniej nie rdzewieje. Tym razem krakowianin dał upust swoim rajdowym emocjom, wracając do kokpitu, który przed laty elektryzował całą Polskę.
Powrót do bestii WRC
Miejscem tej wyjątkowej akcji był tor ośrodka szkoleniowego znajdującego się we Włoszech.
Robert wyjechał na asfaltową nitkę swoim prywatnym Fordem Fiestą WRC – potężną maszyną z napędem na cztery koła, która wymaga absolutnej precyzji i ogromnej siły fizycznej.
Kierowca pokazał, że dziesięć lat po swoim ostatnim pełnym sezonie w Rajdowych Mistrzostwach Świata (WRC), nic nie stracił ze swojego legendarnego wyczucia przyczepności.
Choć testy rozgrzały serca kibiców rajdowych do czerwoności, priorytetem Roberta pozostaje walka na torach wyścigowych.



