![]() |
| Screen z FIA WEC |
Robert Kubica zajął 7. miejsce w prestiżowym wyścigu 24h Le Mans 2026.
Walka o powtórzenie historycznego zwycięstwa z 2025 roku była w tym sezonie niezwykle trudna. Główną przeszkodą okazały się przepisy BoP (Balance of Performance), które mocno dociążyły i ograniczyły moc samochodów Ferrari, uniemożliwiając im bezpośrednią walkę z najszybszymi rywalami na prostych. Mimo startu z odległego 17. miejsca, bezbłędna i dojrzała jazda całej załogi pozwoliła na awans o dziesięć pozycji i zdobycie cennych punktów do klasyfikacji Mistrzostw Świata Wyścigów Długodystansowych (FIA WEC).
Robert przyznał, że to nie był łatwy wyścig. Załoga miała pecha z wyjazdem drugiego samochodu bezpieczeństwa (Safety Car), przez co stracili dystans i nie byli w stanie zyskać tyle, co bliźniacze fabryczne Ferrari nr #51.
"Nie zostawiałem dużo na stole, podejmowałem dużo ryzyka, momentami nawet zbyt dużo. Tak to jest, gdy brakuje wydajności". Wyznał, że musiał walczyć o każdą dziesiątą część sekundy, ale uważa ten start za swoje najbardziej intensywne Le Mans w karierze.
Wspomniał otwarcie o swoim małym błędzie z przyciskami na kierownicy podczas procedury neutralizacji Full Course Yellow, który na szczęście nie przyniósł poważnych konsekwencji.
Polak podkreślił, że opuszcza tor z podniesioną głową: "Wyjadę stąd ze świadomością tego, że dałem z siebie wszystko. Po raz kolejny pokazałem, że kiedy siedzę w aucie, to auto walczy o jak najwyższe miejsca".
Na profilach społecznościowych ORLEN Team opublikowano również krótkie wideo, w którym Kubica bezpośrednio podziękował wszystkim polskim kibicom za doping na torze oraz przed telewizorami.
